Pierwszą noc spędziliśmy tuż przed Graz w Austrii. Marta i Natalia świetnie sobie radziły i zniosły ten odcinek podróży komfortowo. Postoje mijają nam na zabawie i odpoczynku równocześnie. Na nocleg wybraliśmy jeden z Restplazów, bo czegóż nam więcej potrzeba jeśli nasz zielony dom na kółkach ma wszystko. Ta pierwsza noc była także okazją do wypróbowania przez Dziewczynki śpiworów puchowych z Pracowni Sprzętu Alpinistycznego MAŁACHOWSKI w Dębowcu.

Drugi dzień podróży można określić słowami: deszcz i śnieg na zmianę. Jednak pogodę rekompensują nam alpejskie widoki. Docierają do nas wieści z Polski, że zrobiło się bardzo zimno i pytania: gdzie my się pchamy ;) Z doświadczenia wiemy, że jeśli przekroczymy Alpy, to pogoda powinna zmienić się diametralnie. I oczywiście nasze przeczucia się sprawdzają. Postanawiamy znaleźć nocleg jak najbliżej wybrzeża i tuż po przekroczeniu granicy austriacko-włoskiej obieramy kierunek południowy, aby gdzieś przed Wenecją zatrzymać się. Docieramy do małej miejscowości Lacositiana gdzie postanawiamy nocować. Poranek budzi nas pięknym słońcem. Czujemy już włoską pogodę, choć to dopiero połowa kwietnia. Jesteśmy prawie nad Adriatykiem, ale morza nie widzimy. Postanowienie na dzień trzeci: przeskoczyć przez całe Włochy i wylądować pod Genuą.